Ze świata nauki i medycyny

Wiele osób pragnie podarować swoją nerkę członkowi rodziny bądź przyjacielowi, ale na przeszkodzie staje niezgodność tkanek.Gdy jednak zebrać odpowiednią ilość takich osób i gdy zgodzą się, by ich nerka trafiła do nieznajomego w zamian za nerkę przeszczepioną bliskiej osobie od kogoś innego, problem zostaje rozwiązany. Po raz pierwszy taki łańcuch ludzi dobrej woli utworzono w roku 2009 w Wielkiej Brytanii.
Oczywiście pod względem logistycznym jednoczesne skojarzenie dziesiątek dawców i biorców jest przedsięwzięciem nader skomplikowanym. Dlatego w przypadku rekordowego przeszczepu potrzebna była trwająca cztery miesiące współpraca 17 szpitali z 11 stanów.
Wszystko zaczęło się w sierpniu 2011, gdy 44-letni elektryk z Kalifornii, Rick Ruzzamenti zdecydował się oddać nerkę obcej osobie. Ostatnim ogniwem łańcucha był 46-letni Don Terry z Joliot w stanie Illinois, który z powodu cukrzycy typu II cierpiał na niewydolność nerek.
Nie mając odpowiedniego dawcy we własnej rodzinie, Terry trafił na listę oczekujących - jak mu oznajmiono, oczekiwanie trwałoby od pięciu do 10 lat. Mało prawdopodobne, by pożył tak długo.
Dzięki inicjatywie Ruzzamentiego znaleziono dawcę dla Terry'ego. Była to 59-letnia kobieta z Kalifornii.Pobraną w Los Angeles nerkę przesłano samolotem do Chicago, gdzie została przeszczepiona.
Po operacji Don Terry wrócił do pracy i twierdzi, że czuje się lepiej niż wtedy, gdy miał 20 lat.
Obecnie około 400 000 Amerykanów skazanych jest na dializy z powodu niewydolności nerek. Co roku 4500 z nich umiera, oczekując na przeszczep.(PAP)
pmw/ krf/
- |
- © 2007-25.05.2012 Fundacja Instytut Aterotrombozy
- |
- www.FaktyMedyczne.pl ISSN 2081-8017
- |
- Nota prawna
- |
- Kontakt z nami
- |
- Pracuj dla nas
- |

drukuj
